Jak powinny wyglądać najlepsze wakacje?
Pytanie, które w „sezonie ogórkowym” zadaje każda z gazet i stacji radiowych. Zdaję sobie sprawę, że temat jest już dla większości z nas przebrzmiały, mimo wszystko postanowiłem wykorzystać do podzielenia się z Państwem moimi w tym względzie doświadczeniami z AD 2007.
Przyjemne i pożyteczne - tak określiłbym idealne wakacje. Brzmi dość szkolnie i trywialnie, ale postaram się Państwu przybliżyć moją interpretację tych kluczowych słów.
Przyjemne są miejsca, do których się jeździ na wakacje. Ja wybrałem południe Europy.
Początek był zarazem kulminacją i pełnym zaskoczeniem: Barcelona to esencja pracowitych ludzi południa Europy. Wielkie miasto przepełnione historią walecznych i pracowitych Katalończyków, zwieńczone bogatą kulinarną kulturą (Hiszpanie przewodzą dzisiejszemu europejskiemu światu kulinarnemu). Kulturą zawierającą się w codziennym obcowaniu z małymi dziełami sztuki: tapas – sztuka w tym wypadku to najczęściej wysoka jakość surowców, ich niespotykany wybór oraz dostępność. Barcelona to miasto, w którym na pytanie „Gdzie dobrze zjeść?” odpowiedź jest prosta: jedz tam, gdzie mieszkańcy miasta, unikaj tłumu turystów, a nie zawiedziesz się nigdy. Także ceny mile cię zaskoczą. Tapas sprawdzą się niemal w każdej sytuacji - to sposób na zaspokojenie każdego gustu. Tapas to przede wszystkim proste potrawy, którymi można się podzielić z współbiesiadnikami. Nie powinny być zbyt skomplikowane, tak by mógł zaserwować je barman. Tak, to często właśnie barmani podają tapas! Wieczorem w każdym barze kuszą pełne talerze kanapek i sałatek. Można oczywiście wstąpić do Tapas baru, gdzie na naszych oczach przygotuje ciepłe tapas szef kuchni.
Kolejnym etapem było tygodniowe leniuchowanie na Rodos. Śniadania z widokiem na Morze Egejskie oraz chłód jednego z najstarszych win Retsiny mile nastrajały do zapoznania się z antyczną kulturą. Odwiedziłem więc muzeum w mieście Rodos. Już na wstępie łaskawie spojrzał na mnie Dionizos, zachęcając do rozsławiania śródziemnomorskiego modelu życia. Przedmioty (naczynia na oliwki, kaganki oliwne, amfory do wina oraz naczynia stołowe), jakimi otaczali się starożytni, dają wyobrażenie o tym, jaką wagę przywiązywali do jakości codziennych czynności, wśród których jedzenie i picie zajmowały miejsce szczególne.
Na zakończenie dotarłem do Warny – na gorące złote i czarnomorskie wybrzeże Bułgarii. Infrastruktura pachnąca jeszcze dawną epoką, ale utrzymana w nienagannym stanie, dała mi możliwość skosztowania (bez odwiedzania zbyt wielu poza-hotelowych przybytków) bogactwa tamtejszej kuchni. Urzekły mnie smażone w całości małe rybki, podawane z sałatami-musami na bazie jogurtu bądź pieczonej papryki i bakłażana. Sztandarowa szopska sałatka spowodowała, że roczny deputat ogórka spożyłem w ciągu trzech dni! Wina serwowane z lokalnych winnic pozostawiły „w polu” greckie wyroby, głównie ze względu na lokalne szczepy winogron, których odkrywanie należy już do rzeczy pożytecznych, podobnie jak zapamiętanie najciekawszych wakacyjnych potraw i włączenie ich do swojego repertuaru.
Pamiętajmy, że ludzie chcą poznawać nie tylko smaki, ale i historie, jakie kryją się za potrawami i lubią dzięki tym smakom przeżywać na nowo wakacje.

